Książka

okładka3

Kto jednak pragnie życie w prawej mądrości pędzić,
Temu i bez majątku pogodne ono będzie:
Małych rzeczy na świecie nie braknie…

Lukrecjusz, „O naturze wszechrzeczy”, Księga V

Od Autorki

Książka ta opisuje moje doświadczenia i przeżycia, związane z przeprowadzką na warmińską wieś. Opowiada o tutejszym życiu i przyrodzie.
Chciałabym, aby zachęcała do odważnego realizowania osobistych pasji ze świadomością, że otaczający nas świat jest subtelny, piękny, że należy się mu szacunek i opieka. Naszkicowałam rozmaite problemy i związane z nimi wyzwania, z którymi zmierzyć się musi każdy osadnik znający wieś bardziej z opowiadań niż doświadczenia.

Gdy przeprowadziłam się z miasta na wieś, okazało się, że moje dotychczasowe umiejętności nie mają tutaj właściwie większego zastosowania. Deprymowało mnie to, dopóki nie okazało się, że nowe okoliczności są niesłychanie inspirujące, a przy tym wydają się rozwijać mnie w ważnym – z mojego punktu widzenia – kierunku.
Mam nadzieję, że poczujecie się zainspirowani. Wybaczcie mi drobiazgowość niektórych instrukcji (detale budowlane, palenie w piecu, a także techniczne szczegóły przy oglądaniu domu), ale – ponieważ ponad połowa odwiedzających mnie gości z miasta potrzebowała dokładnych wskazówek praktycznych, uznałam, że mogą przydać się innym. Jeśli znacie się na starych domach i umiecie palić w piecu, przejdźcie po prostu do następnego rozdziału.

IMG_0065

Po przeszło dziesięciu latach mieszkania na wsi nauczyłam się, w jaki sposób radzić sobie z gospodarstwem i z otaczającym światem, nie opuściło mnie natomiast dziwne, acz miłe poczucie surrealizmu.
W moich wyobrażeniach wiejskiego siedliska nieodłącznym elementem obrazu był kilkuhektarowy obszar ziemi wokół domu. Ktoś nawet proponował mi zakup działki o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych, ale wydało mi się to pomysłem tak absurdalnym, że od razu go odrzuciłam. Zresztą działka budowlana o niewielkiej nawet powierzchni jest na ogół droższa od działki rolnej. W moim przypadku koszt siedliska był podobny do ceny działki budowlanej w gęstwinie podobnych działek i domów.
Jeśli nie macie innego wyjścia i kupujecie dom w osiedlu domów jednorodzinnych, ten poradnik będzie dla Was, niestety, mniej użyteczny. To, co można zrobić dla siebie, to przynajmniej wywrzeć nacisk na inwestora lub odpowiedni urząd, by pośrodku osiedla powstał choćby niewielki skwer, a na nim drzewa, kwiaty i ławeczki. Jeśli z czasem powstanie jakieś lokalne stowarzyszenie, będzie można wystąpić o dofinansowanie działań i prac, na przykład uzyskać środki na zakup rzutnika i ekranu, organizować pokazy filmów dla mieszkańców i zaproszonych gości. Można robić przyjęcia, święta, urodziny, albo wystawy sztuki.

Kiedyś, gdy całe dnie spędzałam w pracy, w mieście, a noce – na wsi pod miastem, nie miałam szansy poczuć się częścią wiejskiej wspólnoty. Oczywiście nie było też mowy o wiosennym siewie rzodkiewek i sałaty. Żyłam jedną nogą na wsi, drugą w mieście.

Na wsi można robić najrozmaitsze rzeczy. Do dyspozycji jest spora przestrzeń, inspirujące piękno krajobrazu, a także nieco odmienne niż w mieście pojęcie czasu. Wieś jest spowolnieniem. Zatrzymuje człowieka. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. A bycie wieśniakiem to powód do dumy. Zawiera w sobie ogromną wiedzę na temat natury, która to wiedza nie jest dana człowiekowi w mieście, choćby całymi dniami przesiadywał w parkach.

Gdy kupiłam ziemię na Warmii, zamarzyłam o lawendowej plantacji na zboczu małej górki. Wystarczyło pójść do sklepu ogrodniczego po nasiona, poprosić sąsiada o zaoranie pola, przeczytać to i owo o lawendzie, poeksperymentować. Następne działania to już tylko konsekwencja tego pomysłu.

Po jakimś czasie można odnaleźć się – prawda, że będąc nieco spracowanym – w dojrzałym i pięknym, wymarzonym świecie. Może to być dom wśród fioletowych łanów lawendy, z suszarnią kwiatów, gdzie na werandzie sączymy lawendowe wino i zdumiewamy się, że wszystko to wydarzyło się naprawdę. Nasz piękny dom może też stać wśród dorodnych winorośli, zaś w piwnicy ustawione będą, aż po łuki sklepień, stojaki z butelkami wyśmienitego wina. Nasi goście będą rozkoszować się jego smakiem, z uznaniem kiwając głowami i cicho pomrukując. Albo może zdarzyć się, że dom i ogród pełen będzie niespotykanych form i instalacji artystycznych, znakomicie współgrających ze sobą i ciekawie wkomponowanych w otaczający krajobraz. Wielu ludzi zapragnie nas wtedy odwiedzić, aby pozwolić zainspirować się tą niecodzienną galerią sztuki gdzieś na końcu świata.
Dlatego też przyjmuję – doskonale pasujące do mojej wizji – robocze założenie, że Czytelnik pragnie: obcować z pięknem, czyli jest estetą, spokoju, czyli czuje się przemęczony, ma pewien dynamizm życia wewnętrznego, czyli rzadko się nudzi i jest ciekaw życia, wraz z jego niespodziankami.

Jak to ujął kiedyś nasz przyjaciel, nieżyjący już poeta Andrzej Sulima-Suryn:

Wszystko jest po Twojej myśli. Tylko pomyśl…

 

_91P5965


There are 20 comments

Add yours
  1. Małgosia

    Pani Joanno,
    właśnie czytam Pani książkę! Jest zachwycająca, czarująca, pachnąca wręcz lawendą! Przenosi w inny piękny, prawdziwy świat – dziękuję.
    Mam duży ogród, a w nim mnóstwo kwiatów, zielnik z lawendą (też) i wyłącznie ekologiczne owoce i warzywa. Bawię się decoupage’m oraz pasjonuje mnie życie zgodnie z rytmem księżyca – szczególnie w kwestii uprawy roślin. Jest Pani osobą „z mojej bajki”:):) Pozdrawiam serdecznie. I proszę o więcej! Muszę się do Pani wybrać:):) Pozdrawiam gorąco! Małgosia

    • Lawendowe Pole

      Dzień dobry, Pani Małgosiu!
      Bardzo dziękuję za miły list i cieszę się z naszych wspólnych zainteresowań!
      z przyjemnością Panią poznam,
      pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia 🙂
      Joanna

  2. Iwona

    Właśnie czytam pani książkę. Jest wspaniała :-)).
    Bardzo za nią dziękuję.
    Podniosła mnie na duchu i dała wiarę, że zmierzam we właściwym kierunku.
    Pozdrawiam serdecznie
    Iwona

  3. Kaśka

    Joasiu,a jeszcze niedawno 2 lata temu miałam w ręku rękopis Twojej książki ,a tu już została wydana:-) .Koniecznie muszę ją zamówić !!!!
    Na pewno mnie nie pamiętasz ,ale kiedyś złożyłam Ci wizytę z koszem pomidorów i malin:-)

  4. Beata

    Gratuluję Pani! Jestem pod wielkim wrażeniem!

    Byłam na Lawendowym Polu 3 lata temu – urokliwie i pięknie.
    Lawenda jest niesamowita, jestem nią oczarowana.
    Mam również swoją małą krainę lawendową – kilkadziesiąt krzewinek – teraz „żniwa” w pełni.
    Muszę znowu zaplanować sobie wycieczkę do Nowego Kawkowa – na pewno!
    Życzę wielu wspaniałych pomysłów do zrealizowania.
    Serdecznie pozdrawiam….idę kupić książkę.
    Beata

  5. Teresa

    Wielką przyjemnością było odwiedzić magiczne miejsce w Nowym Kawkowie!!!
    Był to miniony poniedziałek, przepiękny upalny dzień i nasza świadomość, że Muzeum zamknięte.
    Jednak , bardzo dziękujemy z mężem miłej Wolontariuszce, że Jej dobre serce wzięło górę i pokazała nam to piękne miejsce.
    Prowansja jest piękna, zwiedziliśmy ją kiedyś, ale Nowe Kawkowo i to co stworzyła tam Pani Joanna jest naprawdę MAGICZNE!!!!!!
    G R A T U L U J E M Y i życzymy powodzenia oraz wielu jeszcze inspiracji.

  6. Douglas Organica Smith

    I would love and enjoy to work om your farm, or just come to visit. Very much into essentials oils and living a chemical free lifestyle.
    Blessing to you and everyone who is affiliated making a lovely place to live and work

    Douglas Smith

  7. Jola

    Byliśmy dzisiaj na Lawendowym Polu i słuchaliśmy z otwartą buzią tego co opowiadała Joanna o cudach lawendy, ziołach, znakach i łemkowskim świecie historii
    do tego aromat, smaki i kolory lawendy.
    To prawie niemożliwe, aby tacy ludzie jak Joanna byli ‚w realu’ a jednak …
    wróciliśmy pełni energii i wiary, ze marzenia można realizowac w zgodzie z natura i z tym co się czuje.
    a książkę zaczęłam zachlannie czytac już w samochodzie i już nie mogę się doczekac, kiedy do niej wrócę dzisiaj wieczorem 🙂
    bardzo dziękujemy i do zobaczenia, bo to z pewnością nie była nasza ostatnia wizyta w tym magicznym miejscu.

  8. Katarzyna

    …właśnie rzuciłam pracę w korporacji po 12 latach…stanęłam do przetargu działki rolnej 1,5 hektara…a dziś wpadła mi w ręce Pani książka… ” wszystko jest po mojej myśli, tak myślę..:) ” …trochę się boję…ale od czterech dni jestem szczęśliwa i wolna…szkoda, że Lawendowe Pole jest tak daleko ode mnie…pozdrawiam Kasia spod Zielonej Góry 🙂

    • Beata

      Kasiu,
      Lawendowe Pole chodzi także za mną… Wybieram się do Joanny i Jej Lawendek 🙂 A ponieważ jestem też z (lub „spod” ) Zielonej Góry, ciekawa jestem jaj tam TWOJE plany ??? Czyżby szykowało się na naszym terenie pole z lawendą ? Pozdrawiam upalnie, BeTKa

  9. Hania

    Joasiu, wpadłyśmy wczoraj z Marysią na chwilę. Książkę zaczęłam czytać wczoraj, a czyta się wspaniale – na pewno zamówię.
    Muszę koniecznie przyjechać jeszcze raz, może na warsztaty. Miejsce niezwykłe. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia

  10. MartA

    Ja tez byłam na lawendowym polu skuszona artykułem w jakiejś gazecie i wcale mi się nie podobało. Plus to ładny pokój , łazienka juz nie i bardzo pyszne wyżywienie Pani, która tam wtedy gotowała, takie z sercem naprawdę pyszne. Natomiast Pani włascicielka jakby w ogóle była zadziwiona że jacyś ludzie do niej przyjechali, niemiła. Teren lawendowy też mały, tylko na zdjęciach tak to wygląda z rozmachem. W ogóle w całym Kawkowie niby Ci ludzie prowadzą agroturystykę dla ludzi, a tacy wystraszeni jakby człowieka nigdy nie widzieli.Dziwne miejsce.

  11. Joanna

    Ach, cóż to był za dzień-15 czerwca 2017 r. przeniosłam się wraz z siostrą – dzięki mojej kochanej córce, która znalazła to cudowne miejsce – w świat rzeczy ulotnych i pięknych. Piękny, słoneczny dzień wszyscy bliscy przy mnie i klimat, stworzony przez Panią Pani Joanno wspaniały. Dziękuję za poświęcony czas. Rzecz by tylko „ach chwilo trwaj!!!”.
    Najważniejsze to w życiu iść jak pisał Mrożek „przodem do przodu”. Gratuluję, dziękuję i pozdrawiam.
    Będę polecać wszystkim wrażliwcom.
    Do zobaczenia
    ps. Tego urodzinowego dnia spędzonego w lawendowym polu długo nie zapomnę


Post a new comment